czwartek, 30 kwietnia 2015

Liski dla Karoli

Muszę przyznać, że to było wyzwanie :)
Największy patchwork jaki do tej pory uszyłam: 120 x 160 cm. Nieźle się napociłam, żeby wyszło w miarę równo i żeby prostokąty z liskami mi się nie rozjechały (za bardzo). A spinanie i pikowanie tego cuda w 38 tygodniu ciąży - to była dopiero atrakcja! Normalnie, szkoda, że mi nikt wtedy zdjęć nie zrobił.


wtorek, 17 marca 2015

Patchwork dla Gabrysi

To ostatnie z moich zaległych dzieł - uszyty jeszcze w zeszłym roku, czekał sobie cierpliwie na swoją kolejkę na bloga.

Ten patchwork jest wyjątkowy, to znaczy wyjątkowo się przy nim napociłam. Szyty ręcznie (!).
Oczywiście z resztek i starych ubrań, niektóre tkaniny pewnie już znacie z poprzednich zdjęć.






poniedziałek, 9 lutego 2015

Kropy po raz drugi

Moja fascynacja grochami trwa. Kolejny wariant: patchwork w berety :)
Wzór jest ten sam jak w "Patchworku dla Rozalki", ale grochy trochę mniejsze. Dodatkowo doszyłam do nich małe pompony z filcu. No i poszalałam z asymetrią - trochę przez przypadek, bo oczywiście zabrakło mi materiału na tło i musiałam improwizować (kto by tam wyliczał dokładnie wymiary i potrzebną ilość tkanin...). Na szczęście akurat tutaj ta asymetria najbardziej mi się podoba.



wtorek, 3 lutego 2015

Patchwork dla Rozalki

Czas się wyrwać ze snu zimowego i nadrobić zaległości! Nie pisałyśmy ostatnio o naszych poczynaniach, co nie znaczy że nic nowego nie powstało... Dzieje się u nas sporo, tylko jakoś nie było czasu żeby się tutaj pochwalić.


czwartek, 17 lipca 2014

sobota, 17 maja 2014

Niezbędnik rowerzystki

Rowerzyści i rowerzystki: jak sobie radzicie z zmienną, wiosenną pogodą?
Bardzo często mi się zdarza zostawić rower przed sklepem, biblioteka, urzędem, domem i po chwili zastać mokre siodełko... Jazda później nie należy do najprzyjemniejszych.

Można sobie z tym radzić, jasne: na przykład wozić zawsze ze sobą chusteczki albo ręczniki papierowe, żeby siodełko wytrzeć (gorzej z tymi z gąbki lub pianki, w które woda wsiąka). Najpopularniejszy sposób to wkładanie na siodełko jakiejś reklamówki. Tylko jakoś nigdy nie mam jej pod ręką i raz w ten sposób użyta już się do niczego nie nadaje.

No i wreszcie postanowiłam się z tym problemem rozprawić. Niemały wpływ miała na to aktualna pogoda...